Na Taxify jeszcze poczekamy, ale jej start może zagrozić nie tylko Uberowi

18 listopada 2016

Dziś (piątek 18.11) miał zadebiutować w Warszawie Taxify, jedna z poważniejszych konkurencji Ubera w Europie. Start przesunięto jednak o kolejne kilka dni, a potencjalni klienci już się niecierpliwią. Taxify ma zainteresować nie tylko indywidualnych kierowców, ale też taksówkarzy.

Nie tylko tak jak Uber

Przesunięcie w starcie działa chyba na korzyść nowej usługi. Aplikacja pobierana jest nawet w miastach, gdzie o planach uruchomienia usługi nic jeszcze nie wiadomo. W Polsce zainstalowano ją już kilka tysięcy razy, a 200 kierowców jest już gotowych na swój pierwszy kurs. Estoński Taxify nie jest bowiem serwisem anonimowym. Z powodzeniem działa już w 15 krajach, na trzech kontynentach – w tym w Czechach, Węgrzech, Estonii, Ukrainie, Finlandii, Meksyku, RPA i Kenii.

Przedstawiciele Taxify mówią, że nie zamierzają walczyć z korporacjami taksówkowymi. Choć początkowo aplikacja posłuży tylko niezależnym kierowcom, firma planuje wkrótce uruchomić opcję zamawiania taksówek tradycyjnych. Taxify chwali się też stawkami, które zostaną niezmienne, nawet gdy na ulicach będzie mniej kierowców. Ci z kolei będą mogli liczyć na stosunkowo niską prowizję. Serwis dodatkowo umożliwi pasażerom płatności kartą i gotówką.

Stawka Taxify (iOS, Android, Windows Phone) w Warszawie przypomina tę z Ubera. 4 zł na dzień dobry, 1,30 zł/km i 0.25/min. Usługa na pewno okaże się tutaj tańszym wyborem, gdy w ruchliwych godzinach Uber zastosuje mnożnik ceny. Możliwość opłat gotówką też wydaje się być dobrym pomysłem. Wielu Polaków jest bowiem wciąż nieufnych wobec konieczności podawania danych swojej karty płatniczej online.

Oferta powinna też zainteresować kierowców indywidualnych. W porównaniu z Uberem prowizja pobierana przez usługę ma być tu bowiem nie 20-, ale 15-procentowa. Taxify, choć ma „taxi” w nazwie, na razie bardziej przypomina właśnie Ubera niż myTaxi czy iTaxi. Nawet interfejs estońskiej usługi do złudzenia przypomina ten znany z Ubera. Kiedy jednak znajdzie się tam funkcja zamawiania taksówek, aplikacja może okazać się pierwszym wyborem dla klientów, którzy po mieście poruszają się i na zasadach ridesharingu, i opcji wyboru najtańszej taksówki.

taxify-world

Na razie jednak nawet w Estonii Taxify nie spotkał się z przychylnym nastawieniem kierowców z korporacji. Tamtejsza unia taksówkarzy próbuje uniemożliwić działalność przewoźników korzystających z serwisu. Niedawno przedstawili oni odpowiednim organom zbiór dokumentów, które mają dowodzić uchybieniom prawnym usługi. Ale już w Budapeszcie start Taxify okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwsze samochody pojawiły się tam kilka tygodni po tym, jak z miasta wycofał się zniechęcony zmianami prawnymi Uber. Estończycy trafili w doskonały moment. Dziś planują podpój pozostałych regionów Węgier.

Sposób na konkurencję

Najważniejszym wyróżnikiem Taxify na tle innych podobnych serwisów ma być doskonała obsługa klienta. – Można ją postrzegać przez pryzmat trzech czynników, tj. cenę, jakość oraz dostępność. Aby osiągnąć sukces, należy pokonać konkurencję przynajmniej jednym z tych czynników – tłumaczy GoMobi.pl Piotr Boulangé, dyrektor operacyjny Taxify w Polsce. Dodaje też, że serwis zapewni lepsze samochody i doświadczonych kierowców. Obsługujący pojazdy mają być sprawdzani pod kątem ewentualnej karalności, ze szczególnym zwróceniem uwagi na jazdę pod wpływem alkoholu. Dodatkowo kierowca, którego średnia ocen będzie niższa niż 4,5 (w skali 1 – 5), będzie tymczasowo zawieszony i poddany odpowiedniej weryfikacji. Boulangé jest świadomy tego, że zaraz po starcie dostępność pojazdów może nie być bardzo wysoka. – Ale popyt zwiększa podaż, a z upływem czasu możemy stać się bardzo konkurencyjni dla lokalnych podmiotów – uspokaja.

Jak na wejście Taxify do Polski reaguje sam Uber? – Konkurencja jest pozytywnym zjawiskiem na rynku, ponieważ dzięki niej zyskują konsumenci – ucina pytana przez GoMobi.pl Ilona Grzywińska z warszawskiego biura Ubera.

Średnie powodzenie niemieckiej aplikacji Wunder na naszym rynku pokazało, że rywalizowanie z Uberem nie jest wcale takie łatwe. Jeśli Taxify wykorzysta doświadczenie z innych części Europy i świata, utrzyma swoje wyróżniki i wprowadzi funkcję zamawiania taksówek, może stać się bardzo poważnym graczem. Pozostaje pytanie, jak będą rozwijać się podobne usługi, jak choćby trójmiejska aplikacja Lynk. Oraz jak bardzo przywiążemy się do idei carsharingu, która dzięki ofertom takim jak 4Mobility czy Traficar zadomawia się właśnie nad Wisłą.

Taxify przygotowało specjalną ofertę dla klientów w Warszawie. Po starcie aplikacje w stolicy, będzie można wykorzystać promocyjny kod o wartości około 30 zł. W aplikacji trzeba będzie wpisać hasło „HIWARSAW”.

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X
//