Fake news musi zniknąć z Facebooka

17 stycznia 2017

Facebook uruchamia mechanizm, który poinformuje użytkownika, że informacja w jego news feedzie może być nieprawdziwa. Na razie takie powiadomienia dostaną tylko niemieccy użytkownicy, ale to prawdopodobnie początek większej walki serwisu z plagą zmyślonych wiadomości.

500 tys. euro kary za fake newsa

Dlaczego najpierw w Niemczech? Bo za nieprawdziwe informacje wzięli się politycy. Zauważywszy rosnącą popularność kłamliwych wpisów odwołujących się do nowej fali imigrantów, postanowili rozważyć surowe kary. Serwis, który nie usunie fake newsa w ciągu doby, może zapłacić nawet pół miliona euro – to jedna z propozycji. Dodatkowo alarm w sprawie rosnącej manipulacji w sieci wszczął niemiecki wywiad. A przecież na wrzesień w kraju zaplanowano wybory do Bundestagu.

Choć do głosowania zostało jeszcze ponad pół roku, test systemu ma ruszyć niebawem. W praktyce wygląda to tak, że gdy użytkownik zgłosi serwisowi swoją wątpliwość wobec wyświetlonej mu informacji, komunikat trafi do berlińskiego newsroomu CORRECT!V, który podda ją weryfikacji. Jeśli ten uzna wiadomość za nieprawdziwą, nie usunie jej, ale opatrzy specjalnym znacznikiem, który pojawi się przy poście. Dzięki temu użytkownik dowie się, że informacja może być nieprawdziwa. Dodatkowo post będzie „widziany” przez algorytmy serwisu jako mało atrakcyjny, przez co będzie rzadziej wyświetlany.

Test w Niemczech to kolejny krok Facebooka w celu minimalizowania problemu ze zmyślonymi informacjami. Serwis uruchomił niedawno program współpracy z dziennikarzami, który ma poprawić jakość i atrakcyjność prezentowanych w news feedach informacji. Po aferze z nieprawdziwymi postami nt. kandydatów na urząd prezydenta USA, Facebook podjął także współpracę z innymi demaskatorami informacyjnego fałszu, podpisując się pod założeniami organizacji International Fact-Checking Network. Innymi sygnatariuszami są serwisy weryfikujące wiadomości oraz duże podmioty medialne, w tym międzynarodowa agencja AP.

Jest trend na walkę z post-prawdą

Czy możemy liczyć na to, że system powiadomień o wątpliwych newsach będzie skuteczny i przede wszystkim dostępny dla użytkowników z całego świata? Po serii nadużyć wokół informacji przed wyborami w USA Mark Zucerberg bagatelizował sprawę, mówiąc, że kłamliwe wiadomości to tylko 1 proc. wszystkich treści w serwisie. Z punktu widzenia Facebooka sensacyjne doniesienia to posty atrakcyjne, bo generujące duży ruch. Jednak nawet jeśli uda się zminimalizować organiczne wyświetlanie fake newsów, co z wyświetlaniem ich w formie płatnych reklam?

Facebook zapowiedział już, że starania o eliminowanie post-prawdy będą dotyczyć nie tylko Niemiec. Wiadomo, że przedstawiciele serwisu spotkali się w tej sprawie z reprezentantami innych krajów europejskich. W najbliższych miesiącach wybory przeprowadzone zostaną przecież także we Francji. Jak informuje The Poynter Institute, niemałe problemy z nieprawdziwymi informacjami pojawiają się też w Australii czy Indiach, gdzie oszuści próbują wykorzystać zamieszanie spowodowane demonetyzacją.

Ale walka z fabrykowaniem wiadomości staje się już pewnym trendem. Dziennikarze coraz chętniej demaskują kłamliwe newsy. Przedstawicielka „The Washington Post” poprowadziła nawet specjalny cykl na ten temat na Snapchacie. Rywal Facebooka, Google, wsparł finansowo serwisy walczące z rozprzestrzenianiem się nieprawdziwych informacji – m.in. serwis Factmata. The Poynter Institute prognozuje nawet, że wkrótce powstanie jedno uniwersalne narzędzie, które pozwoli wydawcom na rzetelne weryfikowanie różnego rodzaju nowinek.

Nikt nie zwalnia nas z myślenia

Nawet jeśli systemy weryfikujące informacje rozwiną się i upowszechnią, nigdy nie możemy zwolnić się ze zdroworozsądkowego myślenia i chociaż minimalnego wysiłku własnej weryfikacji. Przecież trudno nam będzie uwierzyć, że papież poparł Donalda Trumpa, jeśli wiarygodne źródła donosiły wcześniej, że ten sam papież podawał w wątpliwość jego chrześcijańskie usposobienie. Niewiele kosztuje też zapamiętanie kilku adresów, które podają nieprawdziwe newsy. W końcu z pomocą przyjdą nam też strony, które sprawdzają wiarygodność wątpliwych stron i informacji – np. Fakenewswatch.com czy Snopes.com.

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X
//