Już 50 mln Lokalnych Przewodników pracuje nad treściami widocznymi w Mapach Google’a

8 listopada 2017

To spory sukces, który zgromadził wokół map bardzo aktywną i wierną społeczność. Czy dzięki tej społeczności zaoferuje biznesowi nowe usługi? Dla mnie to tylko kwestia czasu. Barierą może być prawo oraz nasze przyzwyczajenia – bo chyba jeszcze na to nie jesteśmy gotowi. Zapraszam, aby lepiej poznać tę rozwijającą się dynamicznie część rynku mobile.

Sam program poleceń powstał w 2013 roku, kiedy odpowiadając na równoległą akcję Yelp Elite Squad, Google uruchomił City Experts. Od tego momentu do 2015 roku akcja rozwijała się w sposób naturalny. Można zakładać, że do tego momentu poza USA liczba aktywnych przewodników nie była zbyt duża. Jednak podjęte aktywne działania – masowe mailingi i nowa ciekawsza drabinka nagród dla najaktywniejszych przewodników – doprowadziły do znaczących wzrostów. To było widać po rosnących ilościach nowych zdjęć obiektów i nowych opiniach.

Mobile nakręca mapy

Jeszcze na początku 2016 roku liczba uczestników programu wynosiła około 5 milionów osób. Obecnie liczba ta wzrosła do 50 milionów – oznacza to x10 wzrost liczby uczestnikówPodłożem sukcesu jest zarówno rosnąca liczba smartfonów w naszych rękach, jak i łatwość w tworzeniu i przekazywaniu kontentu. Google postawiło wyraźnie na otwartość systemu. Ceni sobie opinie oraz zdjęcia przekazywane od niezależnych użytkowników (mój przykład na zdjęciu powyżej). 

Jednocześnie program City Experts z raczej niszowego skierowanego do mobilnych geeków, wyewoluował do masowego systemu poleceń. Szereg zmian widocznych z punktu widzenia Lokalnego Przewodnika jak: prezentowanie ilości zdobytych punktów, statystyk wyświetleń dodanych zdjęć, przejrzystego rankingu punktowego – motywuje do działania.

Równolegle, zmiany w sposobie wyświetlania wyników wyszukiwania spowodowały, że opinie zaczęły realnie wpływać na sposób i miejsce wyświetlania wizytówek firm w SERP-ach. Mapy zasadniczo zmieniły świat SEO oraz przyczyniły się do pogłębienia znaczenia nowej usługi, jakim jest lokalne pozycjonowanie, o czym więcej pisałem w tym wpisie.

Czy to są już klienci?

Mierzalnym efektem działań obecnych miłośników map jest to, że miesięcznie na całym świecie dodawanych jest 700 tys. nowych miejsc (95 proc. poza USA). Zaś każdego dnia zalogowanych jest do systemu 20 milionów osób.

Google już teraz aktywnie motywuje przewodników do działań wykraczających poza utarte normy. Sporym odzewem spotkało się zaproszenie do udzielania informacji na temat dostępności lokalnych miejsc dla osób niepełnosprawnych. Po tygodniu od wezwania do akcji przystąpiło prawie siedem milionów Przewodników. Odpowiedzieli oni łącznie na 51 milionów pytań dotyczących 12 milionów miejsc. Liczby robią wrażenie.

Google idealnie rozwija usługę, która powoli staje się jego perłą w koronie – dowodem tego jest poniższy wykres, obrazujący że mapy przyciągają więcej osób, niż sama wyszukiwarka.

Ocean informacji czy tylko bezużyteczne dane?

Już dzisiaj użytkownicy, którzy wyrazili na to zgodę, pozwalają na zbieranie na swój temat pełnych informacji o ich lokalizacji, odwiedzanych miejscach, sposobach transportu. Appka w każdej chwili korzystając z telefonu użytkownika i jego internetu zasila serwery Googla oceanem danych. Maile zachęcają do korzystania z usługi. Historia lokalizacji na koncie Google. Jednym z jej elementów jest oś czasu na Mapach Google.

Całe zestawienie można przejrzeć w formie czytelnej strony WWW. Polecam każdemu zalogowanemu użytkownikowi map odwiedzenie swojego TimeLine. Oczywiście dostęp do tych danych jest z poziomu appki i komputera.

Google podkreśla kwestia bezpieczeństwa oraz użyteczność tej usługi. Realnym efektem, jaki dzisiaj jest widoczny na mapach wynikający z tej inwigilacji to:

– informacje o natężeniu ruchu na drogach – chyba każdy już z tego korzystał,

– wykres o natężeniu odwiedzin danego punktu np. sklepu – przykład poniżej.

Oczywiście Google wie o nas znacznie więcej, jednak obecnie znane mi są tylko te dwie informacje budowane na podstawie danych geolokalizacyjnych. Wykorzystanie tych informacji budzi wiele wyzwań.

1. Czy jesteśmy jako odbiorcy gotowi na spersonalizowane i geolokalizowane reklamy? Reklamy oparte o informację o naszym położeniu oraz na podstawie informacji czego szukaliśmy w wyszukiwarce? Ten ocean informacji jest już w posiadaniu Google’a. Obecnie czerpiemy z tego korzyści w skali makro, ale to raczej tylko początek.

2. Czy przepisy prawne, a konkretnie wejście RODO w kolejnych krajach UE nie zahamuje rozwoju usług mobilnych? Google wyraźnie akcentuje, że zmienność przepisów oraz ich różna interpretacja w poszczególnych krajach UE nie wpływa pozytywnie na udostępniania kolejnych rozwiązań. Unia obrała mocny kurs na ochronę naszych danych, a Polska będzie pierwszym poligonem dla przepisów RODO.

 

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X