Google i Apple rywalizują na mapy – w przyszłym roku będzie się działo

30 września 2016

Pozornie pozycja map Google’a wydaje się niezagrożona – świetny produkt, z którego korzystają miliony i który codziennie w połączeniu z silnikiem wyszukiwarki Google jest motorem wielu biznesów. Szykuje się jednak mocne zwarcie, ponieważ Apple ma dość bycia w tyle. Zapomniało już o swoich początkowych wpadkach związanych z mapami i uruchomiło nowe indyjskie biuro, które ma stworzyć „najlepszy produkt i usługę na świecie”. Zbroi się również Facebook. Dla wszystkich lokalne firmy stanowią bardzo duży potencjał do przychodów. Przyszłość zapowiada się ciekawie.

O co tyle zamieszania?

90 procent mieszkańców (tu można wstawić w zasadzie dowolną nazwę cywilizowanego kraju) ma smartfona, większość zapytań do wyszukiwarki jest z poziomu telefonu, nic więc dziwnego, że telefon i wyszukiwarka stanowi w tej chwili klucz do portfela współczesnego klienta.

search-results-purchase

Mobilni szybko polubili aplikacje mapowe, które w tej chwili stały się najpopularniejszymi aplikacjami w kategorii appek „użytecznościowych”. Aplikacje mapowe jak np. Google Maps to współczesny must have każdego mobilnego klienta. Badania potwierdzają, że tego typu aplikacje znajdują się na liście najcześciej uruchamianych przez użytkowników. Ich popularność w połączeniu z łatwością automatycznego określania pozycji (GPS, Wi-Fi) spowodowały ich dalszy rozwój i kolejne pobrania.

Mobilna mapa ważniejsza niż szyld?

Teraz mapy stają się prawdziwymi portalami do świata lokalnych informacji o firmach i ich ofercie. Decydują o tym, gdzie wydamy naprawdę duże realne pieniądze. Liczba zapytań do wyszukiwarki o lokalnym kontekście wzrosła x2 w ciągu ostatniego roku. Jednocześnie klienci, którzy użyli mobilnej wyszukiwarki, są bardziej skłonni odwiedzić sklep (57 proc.) i  wykonać telefon (40 proc.). 71 proc. użytkowników smartfonów używa map do lokalizacji sklepów. Eksperci Google uważają, że każde wyszukiwanie na mobile ma kontekst miejsca. Dlatego mapy stają się stałym elementem wyszukiwania na telefonie widocznym nad wynikami organicznymi.

Mapy = Google Maps, ale nie dla Apple

Synonimem map na mobile stała się aplikacja Google Maps. Apple chce to najwyraźniej zmienić. Ma tego dokonać 4000 etatów w nowym indyjskim biurze Apple. Trzeba przyznać, że liczba robi wrażenie, ale jeśli CEO Apple zapowiada „najlepszy produkt”, to nie może być mowy o oszczędnościach.

Ostatnia wersja iOS 10 jak i poprzednie, zostały bardzo mocno zintegrowane z funkcjami aplikacji mapowej – jednak cały czas aplikacji brakuje efektu WOW. Mimo szeregu przejęć, strategicznego partnerstwa z TomTom (pojawiały się informacje o możliwym przejęciu map HERE Nokii) obecny produkt Apple jest słabszy. Kolejne newsy jak zdjęcia pojazdów uzbrojonych w kamery, potwierdzają że nowe mapy będą miały rozwiązanie podobne do Google Street View. Dodatkowo firma cały czas przejmuje zespoły specjalizujących się np. w implementacji na mapach rozwiązań 3D, dodaniu informacji o ruchu ulicznym. Integrowane są nowe źródła danych jak np. informacje o 40 mln miejsc parkingowych z serwisu Parkopedia.

Chodzi o to, gdzie wydajemy lokalne pieniądze

Trzeba otwarcie przyznać, że Apple nadrabia dystans dzielący go do Google’a. Zmiany, jakie zostały wprowadzone, na pewno są pozytywnie odbierane szczególnie przez właścicieli małych i średnich firm.

Jednak siłą Google Maps jest rozwinięty i świetnie funkcjonujący w porównaniu do Apple i Facebooka program Google Moja Firma – baza danych adresowych oraz baza opinii. Tysiące firm w ten sposób zarządza swoim profilem w wyszukiwarce. Program ten w połączeniu z silnikiem wyszukiwarki buduje w tej chwili najważniejszy element przewagi Google, nad pozostałymi graczami.

gmb

Apple dostrzegło ten problem i obecnie zasila swoje mapy szeregiem danych od partnerów – np. opinie czerpie od Yelp, TripAdvisor, Booking.com, czy TheFork. Takie rozwiązanie docenią firmy, które prowadzą swoje profile w tych serwisach.

Google również nie pozostaje w tyle. Kolejne aktualizacji silnika wyszukiwarki wzmacniające jeszcze mocniej lokalność wyników. Google wzmacnia również znaczenie danych z własnego programu Google Moja Firma. Systematycznie wycinając dane pochodzące od innych partnerów, którzy mogą mu zagrozić, na przykład wspomniany Yelp.

Kolejnym argumentem przemawiającym za konieczności obecności firm na mapach jest rosnące znaczenia wyszukiwań głosowych. Funkcja zyskuje znaczenie dzięki poprawnemu odczytywaniu mówionych słów. Frazy podawane w ten sposób są zazwyczaj dłuższe od pisanych. Dodatkowo jeszcze łatwiej podać kontekst lokalizacji przez dodanie nazwy miejscowości czy ulicy.

Podsumowując, aplikacje mapowe już dzisiaj stanowią o przychodach wielu firm. Obecność na mapach bezpośrednio przekłada się na ilość wizyt, ilość telefonów i wejść na stronę WWW. Obecność na mapach Google’a i Apple to obecnie technologiczna i biznesowa konieczność.

Koronnym argumentem pojawiającym się najczęściej w kontekście wyszukiwań lokalnych firm jest szybkość. Warto szybko nadrobić zaległość i być obecnym na mapach. Zaś gdy zacznie dzwonić telefon i przyjdą pierwsze maile – szybko odpowiadać na spływające zapytania.

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X