Oszczędzam czas dzięki mobile (gotowanie i zakupy)

8 stycznia 2013

Dlaczego zostałam fanką mobile? Bo mobile znacząco ułatwia mi życie i oszczędza czas. Dziś krótki wpis o tym jak „skroiłam” mój iPhone do własnych potrzeb i jak bardzo nie przeszkadza mi, że moją wdzięczność mogę okazywać głównie markom i marketerom mobilnym.

Otóż, moje życie dzieli się między pracę i przyjemności. A ponieważ pracę zaliczam do przyjemności, a moje przyjemności to też jakaś praca (gotowanie, sport, trochę kultury i wysiłku intelektualnego), to fajne mam życie! Tym fajniejsze, że pomagam sobie je organizować moim smartfonem. Pracę zaczynam zaraz po przebudzeniu – apki pocztowe (Gmail, Mail), prasówka poprzez apki i strony mobilne poszczególnych portali (GoMobi.pl – przede wszystkim!), szybka wycieczka na Twitter i Facebook, przegląd kalendarza i jego aktualizacja. Cały dzień sprawdzam co się dzieje – niezależnie od tego, gdzie jestem, bo co najmniej EDGE jest teraz wszędzie. Czas pracy nad projektami kontroluję za pomocą „TimeStamps”, ale to nic odkrywczego, prawda? Cała zabawa i przyjemność zaczyna się, gdy mogę mieć przerwę od pracy i wykorzystać ją na planowanie przyjemności na później. Dziś tylko o jednej z nich – o mobilnym gotowaniu.

Lubię gotować i wypróbowywać nowe przepisy. Jest mnóstwo aplikacji dla kucharzy – amatorów takich jak ja. Część z nich to aplikacje marek. Jedne lepsze, drugie gorsze. Wszystkie do siebie podobne. Wszystkie stawiające na obcowanie z marką i sugerowanie wykorzystywania konkretnych produktów. Nie mam nic przeciwko, ale to dość powtarzalnych schemat. Jednak nie zawsze. Ostatnio pokochałam tylko jedną aplikację i póki nie zakocham się w innej – ta wygrywać będzie bezwzględnie. A apką tą jest „kuchnia+”. Przyznam, że polubiłam ją nie z powodu miłości do kanału TV, bo go zwyczajnie nie mam w mojej ofercie kablówki, ale stało się to dzięki jednej dodanej do aplikacji funkcjonalności, która nazywa się „Dodaj do listy zakupów”. Wybranie jej automatycznie przenosi składniki menu danej potrawy od aplikacji „Listonic” . Pamiętajmy tylko, że tę ostatnią również musimy mieć zainstalowaną w smartfonie.

Dla mnie to ogromna oszczędność, która skraca czas od planu do działania o cenne minuty, a mnie od obowiązku pamiętania o wszystkim. Przyznam, że do czasu, gdy odkryłam możliwość automatycznego ustalania listy zakupowej, „Listonic” nie był dla mnie funkcjonalnym narzędziem. Nienawidzę wpisywania czegokolwiek na smartfonie, a nie czułam się też przekonana do sięgania po proponowane przez niego przepisy. Teraz jest zupełnie inaczej. I mam tylko jedno marzenie/życzenie… Dla własnej wygody i z powodu braku wrodzonego entuzjazmu do zakupów poza siecią, życzyłabym sobie jeszcze, aby moja lista zakupowa automatycznie eksportowała się do wybranych przeze mnie internetowych delikatesów spożywczych, a całość zakupów zostałaby dostarczona wprost do mojego domu. Na razie takiej możliwości nie ma, bo nowa apka wypuszczona przez „Listonic”, o której pisał już Dariusz Kocięcki w swoim wpisie , a kryjąca się pod nazwą „Zamów Zakupy”, nie jest zintegrowana z podstawowym produktem dewelopera. Szkoda, bo to dla mnie byłby prawdziwy przełom!

Gratulując autorom aplikacji „kuchnia+”, pragnę wyznać, że jako przeciętny i szary użytkownik mobilny (nie marketingowiec i nie bloger!) jestem bardzo zadowolona z faktu, że marketing i reklama wprowadzają innowacje i wartość dodaną do mojej codzienności. Dzięki! A ponieważ mam jeszcze kilka innych małych i większych przyjemności w swoim życiu, z których maksimum staram się czerpać dzięki mobile, to mam nadzieję pochwalić wkrótce także kolejne wartościowe mobilne pomysły w innych obszarach – jak sport czy kultura. Ale o tym w kolejnych wpisach.

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X