Event niemal bardzo udany, czyli jak było na MT4M

27 maja 2013

Specjalna edycja Mobile Trends Conference – Mobile Trends for Marketers miała na celu pokazanie osobom odpowiedzialnym w firmach za marketing, jak szeroki jest zakres narzędzi niezbędnych do przeprowadzenia skutecznej kampanii w kanale mobilnym i z pewnością temat został przeanalizowany z nawiązką. Problem w tym, że więcej osób pojawiło się jednak z samej branży niż z grupy docelowej.

W trakcie dwóch dni konferencji ewolucja tematyczna była niemal wzorcowa. Rozpoczął Krzysztof Rosiński z Gemiusa przedstawiając stan rynku na chwilę obecną oraz prognozy, a z nich wynika, że warto inwestować w Windows Phone, który w porównaniu do innych krajów, przyjmuje się u nas bardzo dobrze, zaś Polska jest najszybciej rozwijającym się rynkiem aplikacji mobilnych tworzonych pod ten system. Cały pierwszy dzień to zarys narzędzi mobile marketing, a na scenie nie było przypadkowych osób. Były więc SMS-y, strony mobilne i RWD, QR kody, NFC, Augmented Reality oraz długi panel m-commerce. Pierwszego dnia dzięki reprezentantowi firmy Mobext liznęliśmy także tematu reklamy mobilnej, która obok wyczerpującego panelu poświęconego aplikacjom, stała się domeną drugiego dnia.

Nie sposób opisać wszystkiego, dlatego postaram się wypunktować kwestie, które zapadły mi w pamięć najbardziej. Bez wątpienia podpisuję się pod wnioskiem Anny Zarudzkiej, że najbliższe lata będą należały do Responsive Web Design, co nie zmienia faktu, że jeśli jeszcze nasza strona nie jest dostosowana do obsługi smartfonów i tabletów, to nie znaczy, że to jedyna słuszna droga i koniecznie trzeba stawiać ją na nowo. Możemy po prostu rozbudować desktop do mobile.

Szoł Piotra Koźniewskiego choć krótki, okazał się treściwy. Piotrek przebrany w strój malarski posłużył się pędzlem jako metaforą. Według niego konkurencja malując obrazy w AR, posługuje się prostym narzędziem. Nie to, co jego 3R Studio wyposażone w teleskopowy drążek z mocowanym wałkiem malarskim. Jak mantrę – również na GoMobi.pl – powtarza, że inni robią niedopracowane projekty i psują rynek. Wydaje mi się, że nie jest to słuszna droga, bo „poznają Was po owocach Waszej pracy”, a te na razie są dojrzałe i soczyste. Tymczasem podobną argumentacją Piotr niezbyt subtelnie stara się przekazać, że wyłącznie on oraz jego ekipa ma rację. Uważam, że nie tędy droga, a za chwilę również marketing może to dostrzec, a ten szczególnie jest wrażliwy na dobre maniery i etykietę biznesową.

Nie sposób zbagatelizować argumenty Bartosza Majewskiego z Divante. Kto dzisiaj zainwestuje w m-commerce, może być liderem na skalę Allegro – pioniera e-commerce kilkanaście lat temu. – Sklepy internetowe z milionem unikalnych użytkowników mają niemal obowiązek poszerzyć ofertę o kanał mobilny – mówił. Co więcej. Zacytuję założyciela Shopgate Andrea Anderheggena. – Liderzy m-commerce i mobile in retail wyklarują się w przeciągu dwóch najbliższych lat – mówił w zeszłotygodniowej rozmowie z GoMobi.pl, więc radzę się śpieszyć.

Genialna była wizja wszechobecnego mobile prezentowana przez Artura Brzyskiego, kierownika projektów marketingowych w Happy Profit. Nie ukrywam, że również mnie najbardziej inspiruje i podnieca właśnie fakt, jak genialnie mobile łączy się, uzupełnia i rozszerza inne kanały komunikacji oraz media. Polecam przeanalizować poniższy slajd, który pochodzi z jego prezentacji, a ją oraz wiele innych, w tym bardzo udaną prelekcję Katarzyny Janickiej z mobiu o błędach prowadzenia kampanii w mobile, znajdziecie na stronie organizatora.

Dzień II

Tomasz Witt oraz Mariola Szypszak reprezentujący dewelopera aplikacji mobilnych firmę Norbsoft, w myśl tytułu swojej prezentacji „Wszystko o aplikacjach” szeroko i kompleksowo prześledzili ten ciągle dynamicznie rozwijający się rynek i tym samym rozpoczęli drugi dzień Mobile Trends for Marketers. Pojawiły się zagadnienia od rodzajów aplikacji, po marketing, pomiar i trendy w projektowaniu. Prosto, zwięźle i na temat, czyli tak, jak być powinno w obecności marketerów, ale tych jednak niewielu było na sali. Temat apek autorsko poszerzyła Monika Mikowska przytaczając dobre projekty oraz user experiences aplikacji bankowych. Trzeba przyznać Monice, że choć nie jest praktykiem, a teoretykiem, za każdym razem jest bardzo dobrze przygotowana i ciekawie potrafi zaprezentować dany problem. Tak było i tym razem.

Mobile, po który sam lubię sięgać najbardziej w trakcie publicznych wystąpień, pierwszego dnia podał Adrian Kielich z Mobext, a drugiego Jarosław Rzepecki oraz Tomasz Malarski z Hypermedia Isobar. Ich prezentacja pt. „Jakie możliwości wprowadziły social media i mobile w komunikacji marketingowej” opiewała w inspirujące, aczkolwiek niezbyt świeże case’y kampanii reklamowych łączących oba kanały. Myślę, że nie tylko mi najbardziej w pamięci utkwiła akcja „Bright Light” (wideo poniżej) zorganizowana przez producenta kultowych okularów Ray Ban. Ray Ban zbudował społeczność miejskich sun lovers, którzy dzięki dedykowanej aplikacji mogli śledzić oraz dzielić się z innymi miejscami o najlepszym nasłonecznieniu. Zapamiętamy po niej: social buduje relacje, a mobile je podtrzymuje, mobile wzbogaca social o nowe użyteczności oraz najważniejsze – mobile tworzy nowe społeczności! Społeczności opierają się na zaangażowanych użytkownikach, zaś zaangażowanie staje się punktem wyjścia nowoczesnej kampanii marketingowej. Bingo!

Drugiego dnia oryginalne prelekcja miał również dyrektor zarządzający FreshMail Paweł Sala, dostarczając wiele praktycznych wskazówek, dzięki którym przygotujemy skuteczny mailing na urządzenia mobilne. Marcin Grabowski (AMS) wystąpił z chyba najbardziej enigmatycznym tematem podczas tej dwudniowej konferencji pt. „Modern Social Space, czyli jak opisać mobilność i zbudować strategię marketingową”. Jego Urban Activity Segmentation to segmentacja postaw konsumentów – potencjalnych odbiorców reklam w przestrzeni miejskiej. Segmentacja wykorzystuje informacje dotyczące przemieszczania się respondentów w przestrzeni miejskiej, spędzania przez nich czasu wolnego, robienia zakupów w centrach handlowych, korzystania z kultury dostępnej poza domem, urządzeń mobilnych i internetu, a także ich preferencji i opinii związanych z powyższymi zagadnieniami. Indeks Urban Activity Segmentation wyróżnia siedem takich segmentów: Miejscy surferzy, Entuzjaści miejskiej rozrywki, Koneserzy, Zamożni mieszczanie, Zmotoryzowani średniego szczebla, Spacerowicze i Domatorzy internauci. Z kolei Tomasz Zywer (Tauron), a także kolejny prelegent reprezentujący na scenie MT4M serwis GoMobi.pl kompleksowo przeanalizował mobilne narzędzia geolokalizacyjne niezbędne do prowadzenia skutecznego biznesu w nowych cyfrowych czasach.

Czy to się opłacało?

Imprez branżowych pod dostatkiem, ale tylko nieliczne stoją na wysokim poziomie. Większość przywłaszczyły sobie wyspecjalizowane w eventach agencje. Pod względem organizacyjnym młoda, aczkolwiek zaprawiona w bojach dwiema poprzednimi edycjami ekipa z Krakowa nie ma sobie równych, a jej główny produkt, czyli Mobile Trends Conference jest najlepszą konferencją branżową w Polsce, dlatego duże oczekiwania miałem i po tej. Nie zawiodłem się, bo wszystko dopięte było na ostatni guzik, a organizatorzy w celu trzymania terminów prelekcji zamontowali nawet mechanicznego „koguta” informującego o upływającym czasie, a ten wywiązał się ze swojego zadania znakomicie.


Ale nie mogło obejść się bez podstawowego problemu, czyli braku dostępu do sieci. Problemy z internetem stają się już niemal świecką tradycją branżowych eventów. Pierwszego dnia przez większą część konferencji internet był tak obciążony, że nie było sposobu, żeby połączyć się choćby w celu przeglądania stron www, nie mówiąc już o grubszych rzeczach. Drugiego pojawiła się nowa sieć – głównie w celu obsługi samych prelegentów – ale i to nie pozwoliło odciążyć w pełni sieci uczestników. Organizatorzy. Apel o zadbanie o infrastrukturę techniczną. Niech stanie się to Waszym priorytetem. Jak tak dalej pójdzie, to będę bał się wychodzić z biura, bo jeszcze coś złego mi się przytrafi.

Maksymalna cena za dwudniowe uczestnictwo w Mobile Trends for Marketers wynosiła 800 zł, ale początkowo bilety kosztowały nawet 400 zł. Choć Krakusy w porównaniu do lutowej odsłony podnieśli cenę niemal dwukrotnie, jednak ekwiwalent był dużo pokaźniejszy niż podczas lutowej konferencji. W tej cenie otrzymywaliśmy możliwość uczestnictwa w dwóch dniach konferencji, przerwy kawowe, obiady, udział w panelu dyskusyjnym oraz w imprezie integracyjno-networkingowej, a także możliwość wzięcia udziału w konkursach z cennymi nagrodami (m.in. wysokiej klasy tablet, voucher na stronę mobilną, aplikację, kampanię SMS). Doliczając do tego dojazdy i nocleg, wychodzi pokaźna suma, ale to ciągle też niższa cena niż udział w warszawskich branżowych konferencjach i nie tylko warszawskich szkoleniach, wiec podaje te liczby bardziej z dziennikarskiego obowiązku.

Wniosek

Pomimo tego, że jak już wcześniej zauważyłem w trakcie dwóch dni zdecydowanie więcej było osób reprezentujących branżę mobile marketing, niż samych marketerów, nie oznacza to, że pomysł zorganizowania podobnego eventu jest błędny. Wręcz przeciwni, to wręcz idealny czas, aby mobilem zarazić kolejne firmy, nie tylko te od dawna sięgające po najnowocześniejsze narzędzia komunikacji marketingowej. Dlatego pytanie czy warto robić kolejną edycję MT4M, pozostawiam otwarte. Przecież zainteresowani i tak bywają na licznych eventach, gdzie głównym tematem jest mobile. Może raczej potrzebne są spotkania bardziej praktyczne o charakterze rozbudowanych warsztatów…

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X
//