Google Home Mini – pierwsze wrażenia

11 grudnia 2017

Asystenci głosowi i smart głośniki stają się coraz bardziej popularne w Stanach Zjednoczonych i w kilku innych krajach, gdzie skomunikujemy się z nimi w rodzimym języku. Użytkownicy wykorzystują je do odtwarzania muzyki, otrzymywania informacji o pogodzie, odpowiedzi na pytania ogólne czy zarządzania inteligentnym domem. Z dwóch głównych dostawców Google i Amazona rozwiązanie handlowego giganta – Amazon Echo – jest trochę bardziej popularne. Co więcej w zeszły piątek urządzenia Echo trafiły do oficjalnej dystrybucji w Polsce, chociaż dalej nie wpierają naszego języka. Ja jednak mocno funkcjonuję w ekosystemie Google i dlatego wybrałem jego urządzenie – Google Home Mini – jako mój pierwszy smart głośnik.

Czytaj także:

The Smart Audio Raport (część I). Sprawdźcie, jak ludzie korzystają z inteligentnych głośników

The Smart Audio Report (część II). Kto i co najczęściej kupuje przez inteligentne głośniki

Siłą napędową Google Home Mini jest Asystent Google, głosowe AI, które potrafi zrozumieć i odpowiedzieć na pytania. Tak jak pisałem, rozwiązanie nie działa na razie po polsku, więc korzystam z wersji angielskiej. Google Home Mini jest, jak nazwa wskazuje, najmniejszym z dostępnych smart głośników firmy z Mountain View. Mi ten rozmiar odpowiada. Po pierwsze jest subiektywnie najładniejszy, a po drugie obiektywnie najtańszy (49$, teraz w promocji 29$). Zaś po trzecie – smart możliwościami niczym się nie różni od większego rodzeństwa.

 

Co działa?

Po pierwszym tygodniu korzystania z Home Mini mam kilka obserwacji. Główną funkcją, do jakiej wykorzystuje głośnik jest… słuchanie muzyki. Sama jakość dźwięku, jak na rozmiar głośnika, jest bardzo dobra, a i włączanie muzyki mową jest szybsze niż podejście do komputera/telefonu, otworzenie odtwarzacza i puszczenie wybranej piosenki playlisty. Ja podpiąłem pod głośnik konto Spotify, ale można również odtwarzać muzykę z wielu innych aplikacji – Google Play czy radia (również polskie) z TuneIn Radio. Dodatkowo niedawno dodano możliwość podpięcia głośnika przez bluetooth, więc można za jego pomocą słuchać również utworów prosto z telefonu.

 

Często wykorzystuje też włączanie filmów z YouTube czy Netflix bezpośrednio na telewizorze – dzięki podpiętemu Chromecastowi. Tak jak włączenie głosem filmu z Netflix działa w 100%, tak nie zawsze włączy się dokładnie ten filmik na YouTube, który mieliśmy na myśli. Wynika to chyba z ilości filmów i często dużego podobieństwa w tytułach. Za pomocą integracji Google Home Mini z Chromecastem można też przejrzeć swoje zdjęcia z Google Photos na TV czy odtworzyć tam Spotify.

 

Głośnik Google’a obsługuje również wszelkiego rodzaju powiadomienia. I tak można ustawić na nim budzik (i poprosić o jeszcze 10 minut drzemki 😉), włączyć 3 min. odliczania do ugotowania jajka, poprosić o przypomnienie by naprawić kran jutro o 17:00 czy dodać masło do listy zakupów. A propos kuchni – Google Home Mini pomoże również w gotowaniu – wyszuka i powie krok po kroku przepis na co tylko chcemy.

 

Fajne jest to, że można na nim zdefiniować skróty, tak że gdy chcemy posłuchać Serenade „Eine kleine Nachtmusik” cz. I Mozarta w wykonaniu nowojorskiej orkiestry symfonicznej, wystarczy powiedzieć „Zagraj Mozarta” i głośnik będzie wiedział co robić.

Dodatkowo głośnik potrafi się uczyć – możemy mu powiedzieć jak ma się do nas zwracać, jak na imię mają członkowie rodziny, a jak kot. Sama dyskusja z głośnikiem jest ciekawa, bo czasami ma naprawdę fajne riposty. Bardzo fajną funkcją jest też wykorzystywanie głośnika do przekazywania informacji. Jadąc do domu można powiedzieć asystentowi w telefonie, żeby poinformował mieszkańców, że zaraz będziesz na miejscu. Wtedy wszystkie głośniki w domu przekażą tę informację w akompaniamencie radosnej muzyki. W ten sam sposób można kogoś obudzić, zawołać na obiad czy przekazać każdą inną wiadomość.

Co nie działa?

Oczywiście Google Home Mini nie jest idealnie. Po pierwsze język polski – to podstawa, by tego typu urządzenie w ogóle miało szansę trafić do szerszej publiczności. Co więcej – wydaje mi się, że problem nie leży w samej obsłudze języka. Google Home Mini bardzo dobrze tłumaczy na polski, ale w integracji z innymi usługami działającymi w naszym kraju. W USA za pomocą głośników można wykonywać bezpłatne połączenia głosowe. Niedostępna jest również u nas możliwość zamówienia Ubera czy zrobienia zakupów.

 

Co dalej?

Mnie to nie zraża – jestem przekonany, że w 2018 roku doczekamy się oficjalnego wejścia zarówno Alexy, jak i Google Asystenta na nasz rynek. A może pierwszy będzie Apple ze swoim HomePod?. Ja na razie planuje dalej testować Google Home Mini, dokupić inne urządzenia, z którymi współpracuje np. żarówki Philips Hue i będę gotowy jak tylko usługa pojawi się po polsku.

 

Na początku przyszłego roku napiszę kolejny tekst, z podsumowaniem Google Home jako centrum sterującego domem i życiem. Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie bym coś sprawdził, to piszcie w komentarzach.

 

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X