Bartłomiej Gola: dostarczamy inteligentny kapitał

24 listopada 2016

Mówi się, że w Polsce mamy niską skłonność do ryzyka. Dlaczego tak jest?

Bartłomiej Gola, SpeedUp Venture Capital Group: Myślę, że jesteśmy w takim momencie, że pokolenie bezpośrednio po zmianie komunistycznej było gotowe do ryzyka, bo miało niewiele do stracenia. Teraz, kiedy mamy pierwsze przejawy stabilności, ludzie boją się jej utraty. Nie mamy też takiej zamożności, abyśmy mogli ponosić ryzyko utraty jakiejś części posiadanego majątku. Myślę, że niska skłonność do ryzyka jest właśnie wynikiem kombinacji tych dwóch rzeczy. Ale byłbym ostrożny ze stawianiem takiej tezy, tym bardziej że nie jest u nas jakoś szczególnie gorzej. I tak jest lepiej niż w niektórych krajach europejskich. Jest jednak gorzej w porównaniu z Ameryką, ale większość krajów wypada w porównaniu z USA gorzej.

Jakiego rzędu zyski musi zakładać polski fundusz, żeby zainwestować w start-up?

Trzeba dobrze rozumieć następującą rzecz: fundusze generalnie zarabiają na projektach, które zarabiają wybitnie. W związku z tym nas nie interesują projekty, które dają zwrot na poziomie dwukrotności włożonych środków. Oczywiście takie projekty się zdarzają, ale nie może być to główne założenie inwestycji. Głównym założeniem funduszu powinno być zyskanie dziesięciokrotności tego, co włożymy. I ta dziesięciokrotność powinna jeszcze najlepiej spłacić cały fundusz. Zależy to też od jego wielkości – im większy fundusz, tym większe kwoty są inwestowane i tym bardziej ta dziesięciokrotność rośnie.

Unia Europejska planuje wydać wkrótce 1,6 miliarda euro, by powstrzymać europejskie start-upy technologiczne przed ucieczką za Ocean. Czy to dobra droga, by pomagać młodym przedsiębiorcom?

Wolałbym, aby te pieniądze pochodziły w całości z sektora prywatnego, ale ponieważ ich nie ma w sektorze prywatnym i w Europie generalnie, rządy stają się dużą częścią rynku.

Dlaczego rząd miałyby nie interweniować na rynku start-upowym… To jest dobry pomysł, pod warunkiem, że nie nastawiamy się na ciągłą kroplówkę rządową, tylko raczej na porządne zakręcenie kołem, które później już kręci się samo.

Skupmy się na tym, co stało się w ostatnich tygodniach. Wielu przedstawicieli Doliny Krzemowej boi się, że po wyborze Donalda Trumpa start-upowy świat nigdy nie będzie już taki sam. Boją się oni o wizy dla zagranicznych pracowników i łatwość inwestycji za granicą. Jak bardzo zmienią się możliwości rozwoju dla polskich przedsiębiorców, jeśli sprawdzi się taki scenariusz?

Gdyby się rzeczywiście sprawdził i najlepsi studenci uczelni europejskich czy azjatyckich przestaliby wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych, to nie sądzę, żeby ci najlepsi absolwenci po ukończeniu na przykład Stanford, zaczęli raptem przyjeżdżać do Polski, więc dla nas to nie będzie mieć znaczenia i nas to nie dotknie, przynajmniej nie bezpośrednio. Jeśli chodzi zaś o „zdobywanie” Doliny Krzemowej – mamy bliższe, łatwiejsze do zdobycia rynki. Mam nadzieję, że polskie start-upy wreszcie to dostrzegą.

W SpeedUp Group możecie pochwalić się wieloma dobrymi exitami. Jak to robicie?

Nie ma specjalnej tajemnicy w tym, jak pracować nad exitem. Tak naprawdę zajmujemy się kilkoma prostymi rzeczami. To wyszukiwanie dobrych projektów. Rozumienie, na jakich rynkach one powinny się znaleźć oraz dostarczanie czegoś więcej, niż tylko kapitał. My nazywamy to inteligentnym kapitałem.

No dobrze, ale kiedy robić exit?

Jeśli zaś chodzi o sam proces exitu, to twórcy spółek nie powinni na samym początku nastawiać się na to. Najwyżej wyceniane są te biznesy, których ludzie nie chcą sprzedawać. Czyli jeśli zaczynasz robić biznes od razu z założeniem, że chcesz go sprzedać, to ci się to nie uda. W takich biznesach nie ma prawdy, pasji i zaangażowania. Jeśli uda ci się zrobić dobry biznes i ludzie chcą go kupić, nie ty, a strona kupująca inicjuje transakcję. W tym momencie kluczowe stają się drobiazgi, na które nie zwracamy uwagi na początku. Na przykład działamy w branży, gdzie zawsze sporą częścią tego, co sprzedajemy, jest własność intelektualna. W takiej sytuacji kluczowe jest, czy firma od początku była zorganizowana w taki sposób, że wytwarzana przez jej pracowników własność intelektualna w postaci oprogramowania, kodów itp. była faktycznie własnością firmy. I tutaj przydaje się inwestor, bo uniemożliwia on zawieranie umów „na twarz” czy też umów na podstawie bezpłatnych szablonów, które można znaleźć w internecie.

Dlaczego?

Dlatego, że za chwilę firma kupująca, która wynajmie kancelarię prawną, by ta przeprowadziła proces due dilligence stwierdzi, że jest ogromne ryzyko. Że kupi tę spółkę i okaże się, że to, co jest w tej firmie wytworzone, nie jest przez nią prawnie kupione. Na to zwracam szczególną uwagę, bo jest to istotne przy sprzedaży.

Jak będąc start-upem technologicznym, nie wypaść z obiegu, gdy nagle zmienią się technologiczne trendy?

Wbrew pozorom to jest bardzo ważne pytanie, bo start-upy, które powstają w Polsce, nie tworzą trendów światowych, ale żyją, płyną wraz z nimi. Przykładowo powstają firmy, które zaczynają działać na Facebooku i robią tam biznes. Jednak muszą cały czas patrzeć, jak on się zmienia i czy nadal jest dla marketerów ważny.

Na początku wszyscy są innowatorami, a potem wielu innowatorów chciałoby robić biznes takim, jakim udało się go ustalić. Trzeba zrozumieć, że w świecie nowych technologii jest mało takich sytuacji, że coś jest stałe. Rzeczy się nie zmieniają. Na przykład dziś nie wiemy, czy za 5 lat Facebook będzie dla marketerów równie ważny, jak obecnie. Jeśli nasz biznes polega na pomaganiu marketerom w zaistnieniu na Facebooku, już teraz musimy myśleć, czy za chwilę nie pojawią się nowsze rozwiązania. W rzeczywistości one się już pojawiają, ale czy nie będą za moment dominować.

Nowe technologie błyskawicznie się zmieniają. Kluczem jest zatem product to market fit – jeśli osiągniesz ten punkt rozwoju, musisz pamiętać, że może to być chwilowy trend i za moment będziesz zmuszony szukać innej drogi rozwoju.

W 2013 roku podsumowałeś swoje 3 lata działalności na Auli Polskiej. Teraz, 3 lata później, czego nowego się nauczyłeś, jakie błędy popełniłeś??

Cały czas się uczę. Muszę przyznać, że jestem coraz bardziej sceptyczny, czego się trochę boję. Ale sceptycyzm jest podstawą tego biznesu, a zarazem jego słabą stroną. Z upływem czasu stajesz się zawodowym sceptykiem.

Z perspektywy trzech ostatnich lat muszę stwierdzić, że dużo więcej uwagi przykładam do twardych wskaźników rynkowych, takich jak użytkownicy płacący, czy użytkownicy powracający. Przestaję patrzeć na firmy bardzo romantycznie. Nawet na takie, które intelektualnie mi się bardzo podobają. Zwracam uwagę, czy są w stanie sprzedawać. Obecnie to w moim przypadku warunek konieczny.

Zbliża się koniec roku. Jakie masz wizje co do trendów na 2017 rok? W co warto będzie inwestować?

Po pierwsze, trzeba sobie zdać sprawę, że inwestowanie to nie zabawa na jeden rok. W związku z tym, jeśli zaraz powiem Wam, że w coś warto inwestować, to nie znaczy, że będzie można tę inwestycję sprzedać z zyskiem w 2017 roku. Obszary, które są ważne dla SpeedUp Group w 2017 roku to „autentykacja” (uwierzytelnianie), w tym bioautentkacja. Szczególnie w sektorze finansowym. Jest dla nas ważny blockchain i bardzo chcemy inwestować w tego rodzaju projekty i to nie tylko w rozumieniu finansowym, ale również jeśli chodzi o przenoszenie informacji.

Cały czas chcemy pozostać aktywni w martech’u, czyli chcemy inwestować w rozwiązania, które zmieniają świat marketingu, ale też social mediów, w tym niewykorzystane od strony biznesu obszary, jak Snapchat. Mocno przyglądamy się medtech’owi, czyli połączeniu technologii i medycyny, przy czym tu myślimy o niszowym hardware, który ma służyć optymalizacji pracy lekarzy, dawkowania leków, czy terapii.

A jakich kierunków możemy się spodziewać w mobile’u?

Możemy przestać mówić o mobile’u jako o efemerydzie i czymś nowym, a raczej mówić o nim, jako o dominującej platformie.

Ja myślę, że jeśli chodzi o mobile, kluczowe jest, czy Virtual Reality rozpocznie na tym polu nowy wyścig zbrojeń. To znaczy, jeśli chodzi o hardware, czy będzie potrzebne jeszcze większe przyspieszenie procesorów, czy potrzebujemy ekranów o tak wysokiej rozdzielczości no i wreszcie czy pojawi się w końcu jeden standard, czy dalej Samsung będzie toczył walkę z Google o standard VR. Zatem, moim zdaniem, ważniejsze w przyszłym roku będzie to, jaką rolę mobile odegra w VR, niż na jakim etapie rozwoju się znalazł. On już stał się dojrzały.

 

Bartłomiej Gola jest partnerem generalnym funduszu SpeedUp Group. Angażuje się w inwestycje early-stage w obszarach związanych z martech, marketplace, IoT i hardware. Z branżą startupową związany jest od ponad 8 lat. Jest współtwórcą kilkunastu startupów technologicznych. Wcześniej związany był z branżą marketingową. Był wieloletnim prezesem Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego. Jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

Czytaj także:

Rozmowa z Marcinem Szelągiem z Innovation Nest

Wywiad z Tomaszem Swiebodą, z Inovo

 

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X
//