Billon, czyli nowa forma zapisu pieniędzy. Czy są w stanie zmienić zasady gry? Wywiad

26 lipca 2017

Na wstępie chciałem pogratulować Wam ogromnego sukcesu. Przypomnijmy – otrzymaliście 2 mln euro z program Komisji Europejskiej SME Instrument (Horyzont 2020). Pokonaliście niemal 1500 konkurentów z całej Unii i jesteście jedną z kilkudziesięciu firm z Europy, która dostała grant. Jak się teraz czujecie?

Robert Kałuża, współzałożyciel i dyrektor operacyjny Billon: Jesteśmy szczęśliwi, ale też nie chcemy, żeby woda sodowa uderzyła nam do głowy. Wykonaliśmy ciężką pracę i odnieśliśmy sukces, jednak mamy świadomość, że czeka nas jeszcze więcej starań, by spełnić nasze zamierzenia.

Co zaważyło na tym, że to właśnie Wam przyznano dofinansowanie w tym prestiżowym konkursie?

Myślę, że mieliśmy wszystko, co było potrzebne do wygranej: prawdziwie innowacyjny projekt zmieniający zasady gry, jasny plan rozwoju oraz silny zespół. Cele, które sobie postawiliśmy, byłyby możliwe do osiągnięcia nawet bez tego grantu, natomiast pieniądze bez wątpienia pozwolą nam zrobić to szybciej. Komisji Europejskiej zależy na docenieniu takich firm jak Billon. Wtedy ich sukces będzie jednocześnie jej sukcesem.

Sukces Billon sukcesem KE – oryginalna interpretacja. Ale wróćmy do rzeczy. Wasz system działa zarówno na desktopie, jak i na mobile. Czy moglibyście wytłumaczyć czytelnikom jak działa Billon?

Billon to firma technologiczna, która we współpracy z polskimi bankami zapisała złotówkę jako pieniądz elektroniczny. Nie jest to nowa waluta, tylko inna forma zapisu pieniędzy, która wciąż podlega nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego i kontroli NBP. Pieniądze w formie elektronicznej mogą być przechowywane na urządzeniu użytkownika lub w rozproszonej chmurze. Mają swoje numery seryjne, nominały i zabezpieczenia – to cyfrowe odpowiedniki papierowych banknotów. Do rejestrowania transakcji między ich użytkownikami stosujemy technologię rozproszonego rejestru (distributed ledger technology – DLT). Pozwala ona na natychmiastowe przesyłanie pieniędzy bezpośrednio między użytkownikami aplikacji, z pominięciem pośredników takich, jak banki. Wysyłasz elektroniczny „banknot” przez aplikację drugiej osobie tak samo, jak przekazujesz gotówkę z ręki do ręki.

To jest rzeczywiście coś świeżego. W jakich sektorach płatności zastosowanie ma Billon i kto w pierwszej kolejności z niego skorzysta?

W pierwszej kolejności z naszych rozwiązań skorzystają osoby z potrzebami, których nie zaspokajają inne rozwiązania płatnicze. Chodzi tu o odbiorców mikropłatności, których obsługa w inny sposób nie jest opłacalna czy osoby bez konta w banku, które nie mogą w pełni korzystać z cyfrowych płatności.

A kto jej używa?

Technologia Billon jest już używana przez firmę Philip Morris do wypłaty nagród motywacyjnych przedstawicielom handlowym oraz przez ośrodek badawczy IQS do obsługi uczestników badań rynkowych. Rozmawiamy też z innymi firmami FMCG o wprowadzeniu podobnych rozwiązań. Chodzi o natychmiastowe wynagradzanie małymi kwotami za wykonane działanie. Odbiorca płatności od razu po przesłaniu zdjęcia ułożonych towarów w sklepie lub wypełnieniu formularza badawczego otrzymuje mailem lub SMS-em powiadomienie z linkiem do odbioru wynagrodzenia. Może on przesłać pieniądze do swojej aplikacji mobilnej lub wypłacić je na konto bankowe.

Na jesieni zacznie również działać w Polsce nasza platforma e-commerce, obsługująca małych przedsiębiorców oraz osoby chcące monetyzować swoje treści w internecie – blogerów lub streamerów.

Piszą o Was, że macie szansę stać się nowym globalnym standardem mikropłatności. Ja też na GoMobi.pl staram się wskazywać standardy zarówno te polskie, jak i zagraniczne. Niektóre osoby z branży unikają jednak tego słowa. Mówią po prostu o „sposobach płatności”. Po zastanowieniu się powiedziałbym raczej, że Billon to alternatywne płatności, a nie standard, jak na przykład płatności mobilne w formie zbliżeniowej. Czy lepiej mówić o standardach czy o sposobach – jakie jest Wasze zdanie? A może rzeczywiście rodzi się nam nowy standard płatności?

Billon oczywiście będzie dalej rozwijał swoje rozwiązania na rynku alternatywnych płatności, który wartość według raportu WorldPay ma do 2020 roku wynosić 1,6 biliona dolarów. Na tym rynku konkurujemy z takimi rozwiązaniami, jak karty przedpłacone, bony, czy SMS-y premium. Wygrywamy z nimi szybkością otrzymywania pieniędzy, niższymi kosztami wdrożenia oraz tym, że nasze rozwiązanie jest w pełni cyfrowe.

To jeszcze nie standard…

Ale chcemy też we współpracy z bankami sprawić, żeby nasza technologia została nowym światowym standardem transakcji bankowych i wszystkich operacji finansowych.

System finansowy oparty na przelewach bankowych i operacjach kartowych pochodzi jeszcze z lat 70. XX wieku, gdy liczba transakcji była znacznie mniejsza. Dziś jest zbyt powolny i drogi w obsłudze. Koszt obsługi jednego rachunku bankowego wynosi ponad 100 euro rocznie, a banki przerzucają koszty na klienta. We Włoszech czy Hiszpanii przeciętne opłaty roczne dla rachunku bieżącego wynoszą już 200-250 euro. W efekcie wiele osób – pracowników tymczasowych, czy osób niepełnoletnich – nie chce lub nie może sobie pozwolić, by z takiego rachunku korzystać.

W Europie 165 milionów ludzi z różnych powodów nie posiada konta bankowego. 2,5 miliona z nich składało wniosek do banku o otwarcie rachunku, ale otrzymali odmowę, ponieważ nie byli wystarczająco zamożni. Znaczna część społeczeństwa jest przez to cyfrowo wykluczona. Dlatego naszą misją jest oparcie światowego systemu finansowego na zupełnie nowej technologii, która będzie otwarta dla wszystkich i jednocześnie zagwarantuje bezpieczeństwo oraz błyskawiczność płatności.

To już bliżej. Słowem kluczem jest tutaj blockchain. Przyznam, że także ja nie w pełni rozumiem zawiłość blockchain. Prośba o wyjaśnienie.

Blockchain jest fundamentem technologii rozproszonego rejestru, której używamy do obsługi transakcji. Billon jako pierwsza firma na świecie stworzyła komercyjnie działające rozwiązania DLT wykorzystujące prawdziwe pieniądze. To z definicji bezpieczny i nieodwracalny sposób zapisu danych. Pozwala on na dokonanie transakcji bezpośrednio między użytkownikami pieniądza, którzy nie muszą polegać na żadnym pośredniku weryfikującym jej poprawność. W rozproszonym rejestrze dane o transakcjach nie znajdują się w jednym centralnym miejscu, tylko krążą w sieci tworzonej przez użytkowników. Każdy uczestnik sieci dysponuje własną kopią rejestru, w której poszczególne transakcje są zapisywane w postaci następujących po sobie bloków. Blok z nową transakcją zawiera zaszyfrowane odwołanie do poprzedniego, przez co nie ma możliwości zmiany treści bloku bez modyfikacji wszystkich po nim następujących. Nie można cofnąć się w czasie i wymazać lub sfałszować jakiejś operacji, ponieważ pozostałe kopie będą przechowywały poprawną informację.

Takie rozwiązanie eliminuje potrzebę utrzymania drogiej centralnej infrastruktury. Rozproszony rejestr gwarantuje też nieodwracalność, natychmiastowość i bezpieczeństwo operacji w nim zapisywanych – niezależnie od tego, czy dotyczą transakcji finansowych, dokumentów czy innych danych.

100 proc. fintech! Współpracujecie z bankami w Polsce i Wielkiej Brytanii. Dlaczego właśnie tam?

Pochodzimy z Polski, więc jest to dla nas naturalny rynek. Natomiast Londyn to światowe centrum finansowe i branży fintech. Działając w Wielkiej Brytanii zdobywamy przyczółek, z którego możemy wyjść na cały świat.

Na co pójdą pieniądze z programu SME Instrument (Horyzont 2020)?

Dofinansowanie z Instrumentu SME chcemy przeznaczyć na rozwój rozwiązań płatniczych dla biznesu oraz uruchomienie platformy płatności e-commerce na rynku polskim i brytyjskim. W Polsce platforma ruszy na jesieni, w Wielkiej Brytanii – w przyszłym roku. Jeśli chodzi o szczegółowe przeznaczenie środków, zainwestujemy je w rozwój działów sprzedaży, operacyjnego, komunikacji oraz compliance.

Sporo mówi się teraz w Polsce w kontekście e-commerce o ekspansji na zagraniczne rynki oraz o sprzedaży transgranicznej. Czy takie rozwiązania, jak Wasze są pomocne?

Oczywiście. W naszej technologii można zapisać dowolną walutę narodową świata. Żeby tak się jednak stało, musimy spełnić wymagania regulacyjne dla każdej waluty. Obecnie możemy zapisywać złotówki i funty, ale pracujemy nad zdobyciem licencji dla innych światowych walut, w pierwszej kolejności dla euro. Chcemy, żeby pieniądze były przesyłane równie szybko i płynnie, jak inne dane w internecie.

Po tej wypowiedzi widzę w pełni Waszą moc. Podobno w planach jest ekspansja na cały świat. W przypadku produktów i technologii cyfrowych nie jest to tak skomplikowane, jak w przypadku sprzedaży towarów fizycznych. Jak zdobyć świat, jaki macie plan?

Od strony biznesowej nastawiamy się nad wdrożeniem rozwiązań wykorzystujących nasz rozproszony rejestr w światowych firmach mających oddziały w Polsce i Wielkiej Brytanii. Sukces pilotażowych projektów w tych krajach może sprawić, że nasze rozwiązanie zostanie użyte w globalnej skali.

Chcemy też wykorzystać potencjał wschodzących rynków, gdzie usługi bankowe nie były do tej pory rozwinięte. Potencjał według Banku Światowego i Accenture wynosi 380 miliardów dolarów przychodów do 2020 r. Rynki wschodzące przyjmują nowe rozwiązania techniczne szybciej niż kraje, gdzie pewne usługi istnieją od dawna. Byliśmy tego świadkami w przypadku rozwoju bankowości w naszym kraju. Polska, która startowała z niskiego poziomu, w kilkanaście lat stała się europejskim liderem, wprowadzając nowe technologie szybciej niż kraje Europy Zachodniej. Podobnie może stać się z krajami Ameryki Łacińskiej, Afryki czy Azji. Gdy odniesiemy sukces w Polsce i Europie, zwrócimy się w tamtą stronę, ponieważ perspektywy wzrostu są tam największe.

 

Komentarze:

Comments

comments

Blogi

X